Geoblog.pl    hrabia    Podróże    Ameryka Południowa 2010    Bon dia, Brazil!
Zwiń mapę
2010
08
lip

Bon dia, Brazil!

 
Brazylia
Brazylia, Salvador
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 9272 km
 
Brazylia jest krzywa, kolorowa, niepoukładana, głośna, ludzka, boska! Leżę właśnie w hamaku na balkonie, właśnie zaszło słońce, a miasto rozbrzmiewa krzykiem bawiących się dzieci i tysiącami puszczanymi na cały regulator melodii. Za balustradą pną się tysiące kabli, poprzerzucane nad całym miastem tworzą kod kablowych labiryntów. Między kablami w ciągu dnia latają kolibry, tak popularne jak u nas wróble. Ludzie mają na balkonach małe plastikowe karmniczki z plastikowymi kwiatkami, w które kolibry wtykają dzióbki i piją wlewaną doń słodką ciecz;. Kolibry latają między kablami i tak szybko machają skrzydełkami, że tworzą wokół siebie drgające kolorowe kule i wyglądają przy tym co najmniej jak Czarodziejka z Księżyca.

Mieszkamy u niezwykłych ludzi. Ona jest Szwajcarką, producentem muzycznym i od półtora roku mieszka w Salvadorze. Żyje z trochę młodszym od niej Murzynem z dredami do kolan, z jego wielkim uśmiechem i 7-letnim przeuroczym synem. Rozmawiam z nim śmieszną mieszanką hiszpańsko-portugalsko-angielsko-polską, ale czasem uśmiech i onomatopeje potrafią zdziałać więcej niż tysiąc słów. Eni maluje artystycznie samochody i oboje całe dnie spędzają w domu, a mimo to w ich domu jest bardzo mało przedmiotów, ja bym od razu naszpikowała mieszkanie tysiącem książek, plakatów, bibelotów i innych pierdół, a tu tylko niezbędne minimum. Nie wiem, jak to ująć, żeby nie zabrzmiało to banalnie, ale jest w tym ich mieszkaniu coś pięknego.

Wczoraj zabrali nas do lokalnej knajpki. Ludzie przychodzą tam całymi rodzinami, a większość stolików jest co najmniej na 30 osób. Między stolikami kręcili się dziarscy kelnerzy z rusztami z mięsem i innymi smakołykami co chwilę dorzucając coś na talerz. Działa to tak, że na stole leży karteczka i gdy się obróci ją na zieloną stronę, znaczy: tak, dziarski kelnerze, mam ochotę na twoje smakołyki, podejdź do mnie. Gdy obróci się stroną czerwoną znaczy: nie, dziękuję. Ale kelnerzy i tak z kolorów karteczek nic sobie nie robią, tylko ciągle dziarsko biegają między stolikami proponując to nowe mięsa, alkohole czy smażone banany (absolutny hit hit hit hit). Trochę nam zawróciła w głowie ta Brazylia z jej alkoholami, ale to zmniejszyło szok i kulturowy i sprawiło, że wszystkie nasze ekstazy i zachwyty nie odleciały zbyt wysoko do gwiazd. Potem długo w noc siedzieliśmy razem na balkonie i jakby to ująć… karmiliśmy kolibry;)

Szymek robi zdjęcia małemu i jego białym zębom, a mnie kończy się laptopowa bateria, więc już koniec tych hamakowych szaleństw!

(by Aleksandra S.)
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (6)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
hrabia
Szymon
zwiedził 6% świata (12 państw)
Zasoby: 57 wpisów57 27 komentarzy27 512 zdjęć512 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróże
07.11.2012 - 30.11.2012
 
 
05.07.2010 - 18.09.2010